4°C słabe opady deszczu

Ostatni będą pierwszymi

  • flickr.com
    flickr.com

Czyli szykujemy się na drugi termin.


Sesja - bo o tym oczywiście mowa. Czas, który studenci mają wyjęty z życiorysu. Tak jest teoretycznie, aczkolwiek nie można wszystkich wrzucać do jednego worka prawda? Są tacy, dla których to po prostu ferie, bo wszystkie egzaminy zdali w przedterminach lub na samym początku sesji, a rozwinięcie skrótu s.e.s.j.a - „System Eliminacji Studentów Jest Aktywny”, jest im obce. Jednak zależy to od wybranego kierunku, od nauki podczas semestru i oczywiście od zaangażowania. W tym jakże ciężkim dla studentów czasie popularnym powiedzeniem jest „ostatni będą pierwszymi”, czyli czysta metafora szykowania się na drugi termin egzaminów. A jak to wygląda naprawdę?

 

„Mam ale nie dam”
Pierwsza kategoria żaków. To oni solidnie przygotowują się do zaliczeń pieczołowicie sporządzając notatki, wertując stosy książek i z prędkością światła zapisując wszystko w laptopach. Z reguły nawet się do tego nie przyznają, bo a nóż widelec ktoś będzie chciał notatki i trzeba będzie się podzielić. Nierzadko ta część zdających zbiera najwyższe noty i to całkiem zasłużenie - w końcu włożyli w to sporo wysiłku i pracy. Przypadłością tej grupy jest jednak brak empatii dla tych kolegów, którym umarło pół rodziny i pies, zaginęli w czasoprzestrzeni albo zapomnieli, że to już Ten Czas i po prostu nie zdążyli się przygotować. Przejawia się to niechęcią udostępniania zgromadzonych materiałów i pomocy w nauce pod pretekstem, że nie po to chodzili na wykłady, żeby teraz rozdawać notatki komu popadnie. Poza tym egzaminy są zaplanowane na tyle wcześniej, że każdy student jest w stanie przygotować się na zaliczenie. Jest to prawda, ale kto wie…może kiedyś sami będą potrzebowali pomocy od kolegów?

 

„Praca w grupie”
Kolejna bardzo interesująca kategoria. Jak sama nazwa wskazuje jej członkowie wolą wykonać pracę zbiorową niż indywidualnie i rozchodzi się o samo przygotowanie teoretyczne. Dzieląc się materiałem, można zaoszczędzić dużo czasu i energii, dbać o środowisko dzięki rzadszemu ładowaniu laptopa i zużycia mniejszej ilości papieru. No i długopis nie wypisze się tak szybko. Jak to z reguły wygląda? Zbiera się grupa i dzieli tematami na tyle szybko by spokojnie przygotować się do egzaminu. Z reguły kończy się to tak, że większość osób przygotowuje wszystko na ostatnio chwilę, a opracowanych tematów na tip top jest może 1/4 całości. Oczywiście nie zawsze tak to wygląda - jedna osoba może się pochylić na większością zagadnień i opracować je tak na "wszelki wypadek". Nie wykluczajmy jednak grup, które faktycznie potrafią się zmobilizować, wziąć porządnie do roboty i zapewnić reszcie zdawalność na 5. Niewyobrażalne, a jednak.

 

„Razem będzie łatwiej”
Nie będzie i każda aspirująca do tego tytułu grupa o tym wie, choć i tak przekonana jest, że taki sposób nauki jest łatwiejszy niż samodzielnie, w ciszy i spokoju. Nie można wykluczać, że takie przypadki się zdarzają, ale to wyjątki, które potwierdzają regułę. Statystycznie do tej kategorii najczęściej przyłącza się płeć piękna. I tutaj samo się nasuwa, że więcej czasu poświęcają na pogawędki niż na naukę. Co prawda taki rodzaj edukacji przynosi jakieś rezultaty, ale nie zawsze aż tak satysfakcjonujące. Argumenty, które przytacza się dołączając do tej grupy to: nauka skojarzeniami stoi, od każdego można nauczyć się więcej oraz nieśmiertelne - gdy ktoś powtarza to ja lepiej zapamiętuję. Brzmi znajomo, prawda?

 

„Zajęcia indywidualne”
I tu trzeba każdemu kto się na to zdecyduje złożyć gratulacje. Jednak w obecnych czasach, gdzie tyle rzeczy odciąga cię od nauki, przygotować się do egzaminu w pojedynkę to niezły wyczyn. Ta kategoria wyłoniła się z grupy pierwszej, aczkolwiek nie jest taka zamknięta na propozycję. Gdy ktoś prosi o pomoc lub zaoferuje członkowi tej grupy w zamian rekompensatę, to ten nigdy nie odmówi. Na zajęcia grupowe również się wybierze jako kolejna pomoc naukowa i osoba trzymająca pozostałych w ryzach, a i na egzaminie szepnie dobre słówko z podpowiedzią. Takich to ze święcą szukać, ale zdarzają się częściej niż efektywne działania kategorii numer 2. Warto dodać, że jest to jednak najwłaściwszy sposób przygotowania do sesji, ponieważ w samotności łatwiej skupić się na tym co trzeba, a zdawalność jest na wysokim poziomie. Dlatego proponujemy zebrać siły, wolę walki i stać się jednym z członków tej kategorii.

 

„Oby do przodu!”
Ostatnia i najbardziej zatłoczona grupa. Ich motto to: „nie po to są drugie terminy, żeby zaliczać w pierwszym”. Jest on ochoczo przyjmowane przez nowych członków, ale i starzy wyjadacze z niego nie rezygnują. Krótko mówiąc, jak zdobędziesz zaliczenie i to w pierwszym terminie(nieważne jakim sposobem) to jesteś gość. Niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia. Muszą ponownie przystępować do egzaminu i trochę się napocić by tym razem go zdać. W tej grupie dopuszczalne są wszystkie metody działania. Najpierw należy się wziąć do nauki i poszukać łaskawych znajomych, którzy udostępnią notatki. Następnie powinno  się kilka dni odczekać, aby owa zdobyć zdążyła odleżeć- może wtedy lepiej będzie wchodzić do głowy. Potem warto je przejrzeć i zastanowić się co dalej: czytać czy nie? Bardziej aktywni wezmą się do nauki metodą szybkiego czytania, czyli spoglądają tylko na te podkreślone i pogrubione fragmenty tekstu. Ci drudzy przełożą to na następny dzień. Kiedy odliczanie dni dobiegnie końca, a z nauką nie idzie tak łatwo, po raz kolejny przytaczamy słowa mentora i ochoczo odkładamy notatki z nadzieją, że jutrzejszy egzaminator będzie na tyle uprzejmy, że zajmie się swoimi sprawami, a nie studentami.
W końcu jakoś trzeba zdać ten egzamin.

 

 

Ostatni będą pierwszymi komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się