1°C pochmurno z przejaśnieniami

Matka zawsze będzie cię kochać…

Nowe dzieło Xaviera Dolana

Do kin wszedł niedawno najnowszy film Xaviera Dolana, młodego reżysera, pod tytułem „Mama”. Tym obrazem, jak i swoimi poprzednimi udowodnił, że młody wiek nie znaczy zły wiek. Młodość znaczy kreatywność.


Macierzyństwo nie jest łatwe


Film opowiada historię Diane „Die” Després, samotnej matki wychowującej syna Steve’a. Chłopak nie jest zwykłym młodym człowiekiem. Steve cierpi na ADHD, co często objawia się agresją w jego zachowaniu. Prawie cały czas wdaje się w bójki i nie słucha mamy. Diane umieszcza go w internacie, ale po tym, jak Steve podpala kafejkę i w efekcie tego zostaje poszkodowany jego znajomy, władze internatu decydują się wydalić go ze szkoły. Die nie ma innego wyjścia, zabiera go z powrotem do domu. Stara się pogodzić opiekę nad Stevem i swoją pracę, ale jest to bardzo trudne. Nie może liczyć na pomoc swojego męża, gdyż ten zmarł wiele lat temu. Wszystko pogarsza się w momencie, kiedy kobieta traci jedyne źródło utrzymania, a do tego dostaje pozew od rodziców poszkodowanego w pożarze chłopaka. Gdy Die jest bliska załamania, zjawia się Kyla. Kobiety mieszkają naprzeciwko siebie. Kyla jest bardzo skryta, ma ogromne problemy z wysławianiem się i wiele tajemnic. Miedzy nią, Stevem i Diane rodzi się niezwykła więź. Spędzają ze sobą wiele czasu, Kyla postanawia uczyć Steve’a do egzaminów, gdyż jest nauczycielką na urlopie, a w tym czasie Die stara się zarobić na utrzymanie siebie i nadpobudliwego syna. Wszystko wydaje się wychodzić na prostą, ale czy Diane podoła roli samotnej matki, mimo pomocy ze strony Kyli?


Dzieło Dolana jest niezwykle wzruszającym obrazem. Ukazuje nam, jak silna może być więź między matką, a jej dzieckiem. Jak mówi Die do swojego syna: „Mogę Cię kochać jeszcze bardziej. Za to Ty będziesz kochał mnie coraz mniej… Ale taka jest kolej rzeczy”. Właśnie to Xavier Dolan stara nam się pokazać w „Mama” – więź między matką, a jej dziećmi. Czasem nie wszystko układa się po naszej myśli, czasem następuje seria upadków, ale każdy z nas ma siłę, by się podnieść i iść dalej pod wiatr. Właśnie tak było w przypadku Diane. Wszystko, co robiła, robiła dla swojego syna. Dlatego była ogromnie wdzięczna Kyli za pomoc. Między kobietami rozwinęła się przyjaźń. Oglądając film, miałam nawet wrażenie, że sąsiadka Die miała więcej wspólnego z nią i jej synem, niż z własną rodziną. To przed nimi się otworzyła i miewała coraz mniejsze problemy z jąkaniem.


Wschodząca reżyserska gwiazda


Jak już wspomniałam wcześniej, to Xavier Dolan wyreżyserował „Mamę”. Jest kanadyjskim, 25-letnim reżyserem. Pierwszy film stworzył w wieku 20-tu lat i od tej pory nieustannie próbuje. Dodam, że z wielkim sukcesem. Jego filmy najczęściej poruszają temat homoseksualizmu, dlatego bardzo zdziwiłam się, oglądając jego najnowszy obraz i nie dostrzegając w nim nawiązań do tej tematyki. Widzimy więc, że młody reżyser pragnie poszerzać horyzonty i z „Mamą” mu się niewątpliwie udało.


Czuję się w obowiązku także wspomnieć o niesamowitych i charakterystycznych kadrach w filmie. Często pojawiały się niewyraźnie obrazy, postaci ukazywane z tyłu. Xavier jest geniuszem w gospodarowaniu kadrami. Prawie cały jego film ukazany jest w formacie 4x4, co jeszcze bardziej przykuwa uwagę widza. Stronę techniczną oceniam jak najbardziej na plus.


W obrazie pojawia się nawiązanie do innych filmów Dolana, m.in. poprzez aktorów. W poprzednich jego filmach grała Anne Dorval, Diane z „Mamy”. Widzimy ją także w takich obrazach jak „Zabiłem moją matkę”, czy „Wyśnione miłości”. W filmie pojawia się również Niels Schneider, którego mieliśmy okazję widzieć, tak jak Anne, w „Wyśnionych miłościach”. Nic dziwnego, że Dolan wybiera sobie aktorów na „dłużej”. Anne fenomenalnie wcieliła się w rolę Diane Després, zresztą tak samo jak Antoine-Olivier Pilon grający Steve’a oraz Suzanne Clément jako Kyla. W ich bohaterach nie widać sztuczności, ani udawanych emocji. Razem z nimi przeżywamy ich historię.


Muzyka


Na podstawie tego obrazu obserwujemy zmianę, jaka zaszła w muzyce Dolana. Reżyser zaryzykował i wykorzystał bardziej komercyjne single, niż w poprzednich swoich dziełach. W mojej głowie najbardziej utknęły takie piosenki jak „On ne change pass” Celine Dion oraz „Born to die” Lany Del Rey. Singiel Kanadyjki wykorzystano w scenie tańca Kyli, Steve’a oraz Die, która idealnie do tego pasowała. Utwór Del Rey kończył film i uważam, że jest bardzo ważny i pomaga nam wysuwać pewne wnioski o tym, co mogło się dalej wydarzyć. Ale… Sami musicie się przekonać, oglądając „Mamę”


Podsumowując cały obraz, muszę powiedzieć, że nie zauważam żadnych wielkich minusów. Jedynym, jak dla mnie, była ogromna ilość przekleństw, ale myślę, że były użyte tylko dlatego, aby podkreślić emocjonalność całego obrazu. I z pewnością to się udało. Kadry, muzykę oraz aktorów oceniam na wielki plus. Nic dziwnego, że Kanada pragnie Dolana jako swojego reprezentanta w Oscarach 2015. Wstrząsająca historia została nam opowiedziana jak najlepiej. Do tej pory nie jestem w stanie się otrząsnąć i stale myślę o tym, co zobaczyłam na ekranie. A gdy po seansie wróciłam do domu, wzięłam telefon do ręki i napisałam do mojej mamy sms’a z dwoma słowami: Kocham Cię…


Zofia Wijaszka

Matka zawsze będzie cię kochać… komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się