10°C zamglenie

Fenomenalne widowisko organizacji Fight Exclusive Night - FOTO

Gallon Wierzbicki i Mysiala mistrzami FEN

W piątkowy wieczór publiczność we wrocławskiej Hali Stulecia obejrzała jedenaście doskonałych walk i poznała trzech nowych mistrzów federacji FEN. Na gali FEN 12 Feel The Force nie brakowało fantastycznych akcji i niespodziewanych rozstrzygnięć.

Emocje rozpoczęły się już w karcie wstępnej. Co prawda, otwierający galę pojedynek K-1 między Iwoną Nierodą a Gabriellą Mezei nie trwał zbyt długo, ale obie zawodniczki zdążyły pokazać kilka dobrych akcji, zanim kontuzja pod koniec pierwszej rundy uniemożliwiła Rumunce kontynuowanie walki. Za to zdecydowanie dużo się działo w kolejnej walce – do rozstrzygnięcia niezwykle zaciętego starcia MMA między Michałem Miłkiem z Lubina a Mateuszem Głąbem z Wrocławia potrzebna była ekstra runda, w której szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylił bardziej doświadczony i utytułowany reprezentant klubu WroxGym Wrocław. W ostatnim pojedynku undercard, w którym na zasadach MMA zmierzyli się wrocławianin Jakub Boczek (FightLab/Boi Team Wrocław) i Mateusz Strzelczyk ze stołecznego WCA Fight Team, również musieliśmy czekać do werdyktu sędziowskiego, aby poznać nazwisko zwycięzcy. Ostatecznie jednogłośnie na punkty wygrał Strzelczyk, ale obaj fighterzy zasłużyli na ogromne brawa, bo stoczyli bardzo ciężki, wyrównany bój, nie szczędząc sobie nawzajem potężnych ciosów i kopnięć.

Zanim rozpoczęła się karta główna, temperaturę w Hali Stulecia podniosła efektowna, efektami pirotechnicznymi ceremonia otwarcia, podczas której majestatyczną Halę Stulecia wypełniły dźwięki „O Fortuna”, czyli monumentalnego wstępu do „Carmina burana”, najsłynniejszego dzieła niemieckiego kompozytora Carla Orffa, który w mocno rockowej aranżacji na skrzypcach elektrycznych zagrała Alexa. Później o gorącą atmosferę dbali już jednak przede wszystkim zawodnicy.

Jako pierwsi w części gali transmitowanej już przez telewizję Polsat Sport zaprezentowali się kickbokserzy Oskar Staszczak z Raczadam Fightteam Kraków i Kamil Jenel z Paco Team Katowice. Ich walka była absolutnie porywającym widowiskiem – obaj fighterzy raz za razem przypuszczali wściekłe ataki na przeciwnika, popisując się nieprzeciętnymi umiejętnościami technicznymi. Jakimś cudem żaden z nich nie padł na deski po którymś z niezliczonych celnych ciosów – niemiłosiernie poobijani, słaniając się na nogach ze zmęczenia, dotrwali do końca pojedynku, którego zwycięzcą sędziowie ogłosili zawodnika z Górnego Śląska.

W kolejnym starciu na zasadach MMA spotkali się Wojciech Janusz i Michał Oleksiejczuk. Dla pierwszego z nich była to trzecia walka w klatkoringu FEN – w dwóch poprzednich przegrał i wczoraj szczecinian z Berserker’s Team chciał wreszcie odnieść zwycięstwo. Niestety, 21-letni rywal z Łęcznej, debiutujący w organizacji Fight Exclusive Night, rozegrał to starcie znakomicie taktycznie – wiedząc, że „Kulkinio” jest lepszy od niego w parterze, robił wszystko, żeby walka toczyła się w stójce. Umiejętnie kontrolował sytuację w każdej rundzie, skutecznie broniąc się przed atakami rywala i samemu groźnie atakując, czym zapracował sobie na zasłużone zwycięstwo jednogłośną decyzją sędziów.

Znacznie łatwiejszą i krótszą drogę do zwycięstwa miał Adam Golonkiewicz. Opolanin od pierwszej sekundy walczył bardzo agresywnie, punktując Włocha Elio Caiaffę mocnymi ciosami w stójce i usiłując zmusić go do poddania w parterze. W końcu pod koniec 1. rundy „Rodrigo” zbombardował rywala piekielnie mocnymi ciosami pod siatką klatkoringu i sędzia Piotr Michalak nie miał innego wyjścia, jak tylko szybko przerwać walkę.

Znacznie dłuższą i znacznie bardziej wyrównaną walkę dali natomiast kickbokserzy Bartosz Muszyński i Piotr Rogosz. Zawodnik Scorpiona Krępice bez najmniejszego respektu podszedł do starcia z bardziej utytułowanym i doświadczonym rywalem z klubu KS Metraco Armia Polkowice. Rogosz popisywał się przede wszystkim celnymi ciosami, Muszyński w odpowiedzi zadawał mnóstwo mocnych kopnięć i po trzeciej rundzie, którą publiczność oglądała na stojąco, sędziowie znów zaprosili zawodników do ekstra rundy. W niej chyba trochę mniej zmęczony Muszyński zaprezentował się minimalnie lepiej, zadając więcej ciosów, które dotarły do celu i to jemu przypadło w udziale zwycięstwo w tym ekscytującym pojedynku.

Walki o pas poprzedziło starcie byłego zawodnika UFC Pawła Pawlaka z Brazylijczykiem Igorem Fernandesem. Polak, który chce poprzez występy w federacji FEN wrócić do oktagonu światowego giganta MMA, nie zdołał jednak pokonać rywala z Ameryki Południowej. W pierwszej, toczonej w szybkim tempie rundzie walka była wyrównana, ale w dwóch kolejnych stopniowo zarysowywała się przewaga Fernandesa, który walczył spokojnie, pokazując, że równie dobrze radzi sobie w parterze, jak i w stójce. Werdykt sędziów stolikowych nie był dla nikogo zaskoczeniem – Brazylijczyk, dla którego była to pierwsza oficjalna walka od trzech lat, zwyciężył, a decyzja sędziów była po raz kolejny jednogłośna.

Walki o pasy mistrzowskie rozpoczęły się od starcia MMA w kategorii półciężkiej między ulubieńcem dolnośląskiej publiczności Marcinem Zontkiem i mieszkającym od 11 lat w Anglii i odnoszącym sukcesy głównie na brytyjskich galach Przemysławem Mysialą. Była to pasjonująca walka, która z pewnością przejdzie do historii polskiego MMA – tylko w pierwszej rundzie obaj fighterzy ostrożnie i z dużym respektem dla przeciwnika krążyli wokół siebie, zadając pojedyncze ciosy. W drugiej jako pierwszy błyskawiczny szturm przypuścił Zontek, który po potężnym kopnięciu w szczękę i serii potężnych ciosów był bliski przerwania walki. Od tego momentu wydarzenia nabrały tempa, a sytuacja w klatkoringu zmieniała się jak w kalejdoskopie. Przez całe cztery rundy żaden z zawodników nie zdołał przeprowadzić akcji, która dałaby mu zwycięstwo przed czasem. I kiedy na sekundy przed końcem walki wydawało się, że o wygranej jednego z nich będą musieli zdecydować sędziowie, Mysiala w znakomitym stylu zapiął duszenie zza pleców i jeleniogórzanin nie miał innego wyjścia, jak tylko odklepać.

W drugiej walce mistrzowskiej, której stawką był tymczasowy pas w formule K-1 w kategorii do 77 kg, Zakaria Baitar zmierzył się z walczącym w zastępstwie za chorego Pawła Biszczaka Wojciechem Wierzbickim z klubu CSW Kick-Fighter Zgorzelec. Faworytem tego starcia był Belg, który od początku pierwszej rundy groźnie atakował, wykorzystując zarówno siłę swoich ciosów, jak i precyzję kopnięć. W drugiej rundzie Polak, głośno dopingowany przez kibiców w Hali Stulecia, wyraźnie się rozkręcił, odzyskał pewność siebie i to on przejął inicjatywę. Kolejne 9 minut to bardzo wyrównana walka – zawodnicy, choć bardziej zmęczeni, to wciąż zadawali wiele silnych ciosów i kopnięć, które docierały do celu, żaden z nich nie zakończył się jednak nokautem. W oczekiwaniu na werdykt publiczność wstrzymała oddech, bo zwycięzcą tego boju mógł być zarówno Polak, jak i Belg. Ostatecznie sedziowie ogłosili, że tymczasowy pas mistrza Fight Exclusive Night zdobywa Wojciech Wierzbicki, na którego na jednej z kolejnych gal FEN w klatkoringu czekał będzie Paweł Biszczak.

Walka wieczoru również stała na wysokim poziomie. I Michał Michalski, i Davy Gallon zaczęli ostro i odważnie, dążąc do przejęcia inicjatywy – Michalskiem zależało na tym, by w stójce obijać Francuza, Gallon starał się przenieść walkę do parteru. Zmagający się nie tylko z rywalem, ale i z mocno krwawiącym rozciętym łukiem brwiowym francuski fighter sprawnie bronił się przed atakami Polaka, który przy ogłuszającym aplauzie wrocławskiej publiczności intensywnie szukał swojej szansy na zakończenie walki przed czasem. W czwartej rundzie to jednak on znalazł się w potężnych tarapatach – Gallon w pewnym momencie przypuścił błyskawiczny szturm na Michalskiego, zasypując go ciosami, które powaliły zawodnika Rio Grappling Wrocław na deski. Francuz nie zmarnował okazji, bezlitośnie okładając pięściami leżącego na macie rywala, aż sędzia zmuszony był przerwać walkę. Pas mistrzowski federacji FEN w formule MMA w kategorii średniej trafił więc do Davy’ego Gallona, który mimo potwornego zmęczenia z szerokim uśmiechem radości na twarzy odtańczył w klatkoringu taniec zwycięstwa.

Fenomenalna gala FEN 12 Feel The Force przeszła już do historii, ale znamy już datę i miejsce kolejnej. Po raz trzeci federacja Fight Exclusive Night zaprasza kibiców na swoją imprezę w środku lata nad polskie morze. Gala FEN 13 Summer Edition odbędzie się 13 sierpnia w nowoczesnej Gdynia Arena, a jej bohaterami będa m.in. Paweł Kiełek, Jacek Kreft, Michał Wlazło, Arkadiusz Skrzypek i Marcin Szreder. Bilety na to wydarzenie już wkrótce będzie można kupić w serwisach Eventim.pl i KupBilet.pl.

Wyniki walk na gali FEN 12 Feel The Force:

Walki o pas:

MMA, 77 kg: Davy Gallon (13-5) pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie (uderzenia w parterze) Michała Michalskiego (5-2) i został mistrzem FEN

K-1, 77 kg: Wojciech Wierzbicki (13-2) pokonał jednogłośnie na punkty Zakarię Baitara (18-9) i został tymczasowym mistrzem FEN

MMA, 93 kg: Przemysław Mysiala (19-9) pokonał przez poddanie (duszenie zza pleców) w piątej rundzie Marcina Zontka (16-10) i został mistrzem FEN

Karta główna:

MMA, 77 kg: Igor Fernandes (18-6) pokonał jednogłośnie na punkty Pawła Pawlaka (11-3)

K-1, 81 kg: Bartosz Muszyński (15-2) pokonał po ekstra rundzie Piotra Rogosza (4-1)

MMA, 70 kg: Adam Golonkiewicz (11-9) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Elio Caiaffę (1-1) MMA, 93 kg: Michał Oleksiejczuk (9-2) pokonał jednogłośnie na punkty Wojciecha Janusza (4-2)

K-1, 77 kg: Kamil Jenel (20-5) pokonał większościową decyzją sędziów Oskara Staszczaka (4-2)

Karta wstępna:

MMA, 77 kg: Mateusz Strzelczyk (9-5) pokonał jednogłośnie na punkty Jakuba Boczka (6-6)

MMA, 70 kg: Mateusz Głąb (2-0) pokonał po dogrywce Michała Miłka (1-1)

K-1, 54 kg: Iwona Nieroda (9-0) pokonała przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Gabriellę Mezei (8-6)

Zobacz poniżej galęrię zdjęć z tego wydarzenia.

foto: Paweł Najmowicz, Dawid Szulc

Fenomenalne widowisko organizacji Fight Exclusive Night - FOTO komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się