9°C Lekkie zachmurzenie

Współczesny kopciuszek

Julia Roberts jako kopciuszek powrócił do nas w lepszej wersji kinowej.

 

W minionym Kinie na Obcasach organizowanym przez Multikino wszystkie obecne kobiety miały okazję obejrzeć odnowioną cyfrową wersję Pretty Woman – kultowy klasyk z lat 90.   Po obserwacji tego, ile było zainteresowanych mogę powiedzieć jedno – komedię romantyczną dalej się ogląda, mimo, że powstała w 1990 roku. Warto też wspomnieć, że rok później (1991), Julia Roberts była nominowana do Oscara w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa.   Jest to zabawna i na pewno niekiedy wzruszająca komedia Garry’ego Marshalla, który, jak wszyscy doskonale wiemy, stał się hitem. Edward Lewis (wspaniały w tej roli Richard Gere) to bardzo bogaty i bardzo dobry w swojej pracy biznesman. Przyjechał w interesach z Nowego Jorku do Los Angeles. Ma wielu wysoko postawionych znajomych, dokoła siebie zawsze wianuszek kobiet i wspaniałe życie. Nie jest jednak szczęśliwy. Edward rozstał się z żoną, jego dziewczyna wyprowadziła się od niego, a sam mężczyzna zauważa, że praca to nie jest wszystko. Ale do takich wniosków dochodzi dopiero wtedy, gdy poznaje Vivian (Julia Roberts). Młoda kobieta dopiero co przyjechała do Los Angeles z prowincji. Jest niezwykle piękną dziewczyną, która zajmuje się… Prostytucją. Życie nie było dla niej łaskawe, dlatego teraz musi robić właśnie to, co robi. Para spotyka się całkiem przypadkowo – Edward ucieka ze swojego przyjęcia i trafia do dzielnicy Hollywood Boulevard. Właśnie tam spotyka Vivian Ward. Dziewczyna pomaga mu w powrocie do miejsca przyjęcia. Mężczyzna jest oczarowany dziewczyną, jej spontanicznością, bystrością i pięknem wewnętrznym. Nie chcąc, aby Vivan zarabiała na ulicy, proponuje jej biznes życia. Wynajmuje ją jaką damę do towarzystwa na cały czas jego pobytu w Los Angeles -  tydzień. W zamian zamierza zapłacić jej 3000 dolarów gotówki, a do tego Vivian może zatrzymać ekskluzywne ubrania, które będzie musiała kupić. Zachwycona dziewczyna przyjmuje propozycje i przez cały tydzień towarzyszy Edwardowi na bankietach, spotkaniach i innych wydarzeniach. Jednak przez te siedem dni para lepiej poznaje siebie i przyzwyczaja się do swojej obecności. Staje się wiadomy fakt, że będzie niezwykle trudno się rozstać…    Film nie jest na nie wiadomo jakim poziomie, wszyscy o tym wiemy. Miło jednak ogląda się romans o niemoralnym kopciuszku ze współczesności i jego rycerzu… W garniturze. Komedia pokazuje nam, że warto wierzyć w dobre zakończenia. Świat jest wystarczająco trudny, dlatego trzeba marzyć tak, jak marzyła Vivian.    Przez cały film obserwujemy także przemianę Richarda oraz młodej dziewczyny. Mężczyzna dochodzi do wniosku, że nie wolno w pełni poświęcać się pracy i to nie ona jest najważniejsza. Trzeba także liczyć się z innymi ludźmi, bo nie wszyscy są na każde skinienie. Vivian natomiast przekonała się, że wcale nie musi robić tego, co robi. Dziewczyna zapragnęła wrócić na studia, skończyć naukę i znaleźć porządną pracę.    Wszyscy znamy też przeboje, które pojawiły się w Pretty Woman – znaną piosenkę o tym samym tytule śpiewaną przez Roya Orbisona, czy singiel It Must Have Been Love w wykonaniu Roxette. Ścieżka dźwiękowa świetnie współgra z kadrami i bardzo łatwo wpada do głowy.    Jak powiedziałam wcześniej, komedia jest idealnym pomysłem na wieczór we dwoje, na spotkanie z przyjaciółkami, czy nawet do oglądania w pojedynkę. Jest przewidywalna, ale czasem można zrobić sobie przerwę i pomarzyć. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do Pretty Woman.   Zofia Wijaszka  

Współczesny kopciuszek komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Film, Wrocław - więcej informacji